Odmiany osobowości a zdrowie psychiczne

Czyżby zdrowie psychiczne, lub po prostu dojrzałość, polegała właśnie na elastyczności nie tylko postępowań, ale i pojęć o sobie?  Zbyt stałe lub konsekwentne obstawanie przy wąskim zakresie zachowań stanowiłoby niedojrzałość jeśli nie zaburzenie psychiczne.  A więc człowiekowi trzeba szerszego zakresu podejść do życia czyli tak zwanych mechanizmów dawania sobie rady (ang. coping mechanisms).  Różnorodność sytuacji napotykanych przez każdego z nas wymaga tego, a człowiek usiłujący podejść do każdej sytuacji (na przykład) szukając osoby kompetentnej na której się oprzeć, lub unikając wszelkiej konfrontacji a nawet tzw. pokazania się, nie wywiąże się z zadań życiowych.  W tym rozumieniu mamy już do czynienia właściwie z zaburzeniami osobowości, lub zaburzonymi osobowościami: z osobowością zależną w pierwszym wypadku, a w drugim z unikającą.

Zaburzenie osobowości różni się pod kilkoma względami od innych rodzajów zaburzeń psychicznych.  Osobowość uważana jest za podkład tak pojęcia o sobie jak i zachowania.  Zaburzenie osobowości jest stałym, niełatwo dającym się zmienić sposobem bycia.  Zaburzenie osobowości nie jest uważane przez osobę zainteresowaną jako zaburzenie, nie polega bowiem na objawach lękowych lub depresyjnych lub obsesyjnych które człowieka nachodzą, chociaż może człowieka do takich objawów przysposabiać.  Mimo że nieodpowiedni lub zbyt mało urozmaicony sposób bycia może człowiekowi przysparzać rozmaite trudności, człowiek nie temu sposobowi bycia przypisuje swoje kłopoty, a inaczej te kłopoty rozumie.

W zaburzeniu osobowości zwanym paranoidalnym, na przykład, człowiek przypisuje wszelkie trudności złowrogim działaniom innych, nie koniecznie na zasadzie spisków (jak w psychozie paranoidalnej) ile przez dopatrywanie się u innych właśnie złowrogich lub lekceważących zamiarów.  Własne niepowodzenia tłumaczy wrogością lub nawet nieumyślnymi a szkodliwymi działaniami innych.  Należy takie zaburzenie odróżnić od cięższych a w pewnym sensie pogranicznych zaburzeń, psychotycznych, w których właśnie występują urojenia prześladowcze.  Po drugiej zaś stronie osobowości paranoidalnej graniczą z nią takie mniej więcej „normalne” zachowania i postawy jak podejrzliwość, ostrożność, a nawet wrażliwość na innych.  Psychoanaliza przypisuje paranoję działaniu mechanizmu projekcji.  Mechanizm ten polega na (nieświadomym, inaczej zautomatyzowanym) uwalnianiu się od niepożądanych uczuć lub przeżyć przez przypisywanie ich innym.

Żadna lista zaburzonych osobowości nie będzie wyczerpująca, bowiem przyroda posiada jak wiemy nieskończone zasoby twórcze a człowiek wymyśla w nieskończoność sposoby by życie sobie komplikować.  Podręczny wykaz zaburzeń powszechnie używany w Stanach Zjednoczonych przez psychiatrów i psychologów (tzw. DSM-IV, czyli czwarte wydanie Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders) podaje cały zestaw zaburzeń osobowości.  Oprócz już omówionej osobowości paranoidalnej oraz wspomnianych osobowościach zależnej i unikającej, są jeszcze osobowość histrioniczna (zwana ongiś histeryczną), osobowość obsesyjno-kompulsyjna, osobowość narcystyczna, osobowość antyspołeczna (psychopatyczna lub socjopatyczna), osobowość schizoidalna, osobowość schizotypalna wreszcie osobowość typu borderline (to z angielskiego) czyli stanu granicznego (po francusku état-limite).

Theodore Millon, psycholog amerykański który miał duży wkład w obecną nozologię zaburzeń osobowości, porządkuje te zaburzenia w sposób wykazany w tabeli.  Chodzi tu o trzy podstawowe przeciwieństwa: biernego i aktywnego podejścia do rzeczy, oparcia się o własną osobę lub o innych, oraz przyjemności lub jej braku.  Prócz wariantów biernych i aktywnych są jeszcze warianty bardziej zaburzone.  Teoria osobowości Millona (patrz jego książkę p.t. Disorders of Personality: DSM-IV Axis II) zasługuje dlatego na uwagę, że wpłynęła w dużej mierze na słownictwo w dziedzinie zaburzeń osobowości.  Ten amerykański psycholog brał udział w komitecie piszącym rozdział DSM-IV i jego poprzednich wydań o zaburzeniach osobowości.  Jego poglądy nawiązują ponadto do ciągłości pomiędzy zaburzeniami osobowości a normalnymi zachowaniami.  Millon jest też autorem kilku testów osobowości będących w szerokim użyciu w Stanach i gdzie indziej.

O każdym z tych zespołów istnieje obszerne piśmiennictwo.  Zauważmy jednak, że każdy z tych zespołów stanowi nadmierne, i zbyt wyłączne, natężenie normalnej cechy —— lub po prostu normalnych zachowań.  Na przykład: zależność od innych jest po prostu faktem życia w społeczeństwie, a kto akceptuje w sobie to międzyludzkie uzależnienie powinien dobrze pełnić konieczne funkcje podwładnego, oraz zachować się w grupie w sposób ugodowy, bez nadmiernej agresji.  Taki człowiek potrafi docenić u innych prawdziwą wyższość i nie buntować się zanadto.  Tylko w wypadku gdy takie zachowania wypierają wszelkie inne, a zachowania asertywne lub zwyczajnie samodzielne są zbytnio utrudnione, może być mowa o zaburzeniu osobowości na tym tle.  U każdego gnieździ się zarodek Zosi Samosi jak i zarodek człowieka podporządkowanego.  Mądrość polega na ich zrównoważeniu.

O zaburzeniach narcystycznych głośno w ostatnich czasach, niektórzy (na przykład Christopher Lasch, amerykański autor The Culture of Narcissism) sądzą nawet że jest to osobowość miarodajna naszych czasów, że wielką wadą człowieka jest zapatrzenie się w siebie niczym Narcyz z mitologii greckiej — piękny młodzieniec który gardził wszystkimi kobietami, nawet najpiękniejszymi.  Ukarali wreszcie bogowie jego wzgardę i wyższość skazując go na zakochanie się we własnym odbiciu w nieruchomej wodzie źródła.  W zapatrzeniu w siebie zginął tak samo jak zmarła była jego wielbicielka, nimfa wodna Echo.  Osobowość narcystyczna polega na arogancji, głębokim przekonaniu o własnej wartości ponad innych, domaganiu się specjalnych praw, lekceważeniu innych, wpadanie w gniew w chwili doznania braku uszanowania ze strony innych.  Narcyzm przedstawia się jako rozrośnięta do przesady pewność siebie; bez wiary we własną wartość niełatwo przecież żyć.  Psychoanaliza zaś dopatruje się u osób tak pozornie pewnych siebie właśnie wewnętrzne poczucie pustki i braku wartości.

Osobowość zaś antyspołeczna, zwana dawniej psychopatyczną, również polega na przyznawaniu sobie pewnych praw których odmawia się innym.  U psychopaty lub osoby antyspołecznej występuje jednak przekonanie że agresja wobec innych, lub wykorzystywanie albo oszukiwanie innych, uzasadnione jest tym, że inni tak samo czynią, i chętnie by z nami tak postąpili.  Skrajne objawy tego typu osobowości prowadzą naturalnie do więzienia lub gorszego jeszcze losu, chociaż nie brak osób o typie antyspołecznym wśród cieszących się powodzeniem ludzi interesu jak i wśród przywódców politycznych.  Wśród osób o takich cechach przeważają mężczyźni.  Z drugiej strony, każdemu trzeba pewnej dbałości o własny interes i ostrożności wobec manipulacji z czyjejkolwiek strony.

Osobowość histrioniczna cechuje się silnym oddziaływaniem emocjonalnym.  U takiej osoby wszystko ma charakter dramatyczny, emocje są przesadzone ale i zmienne i płytkie — jak w teatrze.  Brak u tych osób wglądu we własne życie wewnętrzne, stąd związek tego typu osobowości z tzw. histerią sensu stricto, będącą neurozą (nerwicą) polegającą na objawach pozornie cielesnej, często neurologiczbej choroby — bez rzeczywistych zmian fizycznych.  Mimo widocznej pewności siebie, osobowość histrioniczna jest nie mniej uzależniona od względów innych ludzi niż osobowość zależna.  Psychoanaliza oba typy zalicza do kategorii oralnej.  Osobowość histrioniczna nie może żyć bez tego, by inni jej pochlebiali, ją podziwiali, a co najmniej zwracali na nią uwagę.  Wielką wagę przywiązuje do wyglądu — urody i stroju.  Ten typ osobowości występuje prawie wyłącznie u kobiet.  W tym wypadku należy docenić wartość umiejętności efektownego wykazania się, czyli tego, co w angielskojęzycznym świecie zdobyło pseudonaukową nazwę impression management.

Osobowość obsesyjno-kompulsyjna też różni się od nerwicy natręctw noszącej podobną nazwę.  Widzimy tu cechy określone w psychoanalizie jako analne: oszczędność, upór, drobiazgowość, obsesję na punkcie porządku.  Osoby obsesyjno-kompulsyjne typowo żyją w sposób jawnie podporządkowany wszelkim oczekiwaniom, w ukryciu cechuje je jednak duża porcja gniewu i buntu.  Stąd ambiwalencja czyli mieszane uczucia.  Osobowość obsesyjno-kompulsyjna rozstrzyguje sobie poniekąd to wewnętrzne rozdarcie poprzez uległość wobec tych którym przyznaje wyższość, a wyższość czasem nawet arogancką i despotyczną wobec osób jej podwładnych, od niej uzależnionych lub uważanych przez nią za gorszych.  Osoby obsesyjno-kompulsyjne czują się najlepiej gdy się znajdą w jasno określonym miejscu w jakiejś organizacji hierarchicznej.  Do życia rodzinnego podchodzą w sposób podobnie hierarchalny.  Ich sumienność oraz opanowanie szczegółów nieraz pozwalają tak nacechowanym osobom osiągnąć powodzenie w wielu zawodach.

Mieszane uczucia, jak uczy psychoanaliza (chętniej posługująca się terminem ambiwalencja), stanowią „nieodstępny życia cień”, każdy z nas daje sobie z nimi jakoś radę — najczęściej przez odsuwanie sobie od świadomości choć jeden z biegunów sprzecznych uczuć.  Schemat Millona wskazuje na definiującą rolę którą odgrywa ambiwalencja nie tylko u osobowości obsesyjno-kompulsyjnych lecz również w wypadku osobowości bierno-agresywnej (passive-aggressive).  Są to osoby które stawiają opór wobec nawet koniecznym i sprawiedliwym oczekiwaniom poprzez takie manewry jak spóźnianie się, zapominanie, niepotrzebne protestowanie lub krytykowanie, niezadowalające wykonywanie zadań mimo że byłyby zdolne lepiej pracować.  Takim osobom jakoś nie można zarzucić złej woli, jednak ich zachowanie gniewa, zupełnie jak gdyby wszystkie ich niedociągnięcia były mimo usprawiedliwień robione specjalnie, by nam przeszkodzić lub po prostu dokuczyć.  Osobowość bierno-agresywna opiera się na przeświadczeniu że wszelki obowiązek lub polecenie lub oczekiwanie ze strony innych stanowi niesprawiedliwość i krzywdę.  Ambiwalencję widać tu w bierności czy skrytości akcji protestacyjnej.  — W zachowaniu bierno-agresywnym też są możliwości normalnego i adaptywnego działania.  Ociąganie się z narzucanymi obowiązkami było odwiecznym, często jedynym możliwym protestem wobec przemocy którą były narzucane.  Za komunistów udawało się że się pracuje — skoro nie tylko udawano że nam płacono, lecz i udawano że narzucony system sowietów polega na radach rządzących oddolnie.  Dziś, długo po upadku bloku i systemu sowieckiego, widać że niewydajność była nie tylko protestem ale i skuteczną walką.
Pozostały jeszcze zaburzenia osobowości polegające na stronieniu od kontaktu z ludźmi.  Osobowość typu unikającego cechuje się brakiem śmiałości, wstydliwością, zwątpieniem we własną wartość w oczach innych, itd.  Taki człowiek chciałby obcować z ludźmi, ale się lęka porażki, odrzucenia.  Wydawałoby się, że taka osoba bardziej wrażliwa jest na lęk i cierpienie niż na wszelką przyjemność mogącą wynikać ze stosunków międzyludzkich.  Skoro brak bodźca do wyjścia ludziom naprzeciw, można zrozumieć przewagę postępowania mającego na celu uniknięcia lęku czy niepokoju czy spodziewanych niepowodzeń.  Z drugiej strony, taki człowiek, raz zdobywszy poczucie bezpieczeństwa staje się wiernym przyjacielem lub wspólnikiem.

Osobowość zaś schizoidalna unika ludzi w jeszcze pełniejszym stopniu niż osobowość unikająca, a w dodatku nie przeżywa niepokoju wobec kontaktów międzyludzkich, a po prostu nie wykazuje zainteresowania ludźmi.  Zadowolony będzie pracą na nocnej zmianie lub w budce projekcyjnej kina lub nawet w latarni morskiej.  Takie obowiązki społeczeństwo powierzać musi tym, którzy w takich warunkach wytrzymają.  Społeczeństwu są więc potrzebni ludzie pozbawieni potrzeby życia w stadzie, normalnym i typowym dla większości.  Nie są znane przyczyny tego zaburzenia, może wynika z niemożności doznawania przyjemności ze stosunków międzyludzkich, lub, jak twierdzą psychoanalitycy, z lęku przed ludźmi tak głębokim, głębszym niż u osób typu unikającego, że dawno wypartym ze świadomości.

Są również trzy jeszcze „głębiej zaburzone” osobowości: wyżej wspomniana paranoidalna oraz borderline (lub „graniczna”) i schizotypalna.  Ta ostatnia składa się z równie zupełnego oddalenia od życia społecznego jak w wypadku schizoidalnym, połączonego jednak z zachowaniem bardzo dziwnym, graniczącym z psychotycznym.  Pojęcie osobowości schizotypalnej pochodzi z badań naukowych nad rodzinami schizofreników — w których to rodzinach znajdowało się niemało osób o ekscentrycznym i odosobnionym sposobie życia, nie spełniającym jednak kryteriów diagnostycznych schizofrenii.  Zakłada się, że osoby obciążone genetyczną wadą związaną ze schizofrenią, lecz nie uległszy tej najcięższej chorobie psychicznej, wykazują się właśnie osobowością schizotypalną.  Czy takiego rodzaju „dziwaczność”, wiążąca się często z niezwykłymi zainteresowaniami (na przykład zjawiskami nadprzyrodzonymi), mogłoby częściej niż u schizofreników lub innych osób jawnie chorych psychicznie prowadzić do myślenia twórczego a nawet do dzieł twórczych?  Brak na razie danych, lecz taką możliwości należy brać pod uwagę.
Wreszcie zagadkowy zespół borderline lub „stanu granicznego”, tak nazwany ponieważ sądzono kiedyś, jeszcze przed odkryciem zespołu schizotypalnego, że graniczy on ze schizofrenią.  Osobowość graniczna lub borderline odznacza się sposobem bycia bynajmniej nie psychotycznym a raczej emocjonalnym do przesady, uzależnionym od ludzi a równocześnie pełnym złości.  U tych osób często występują próby samobójcze, zachowania impulsywne i umyślnie lub nieumyślnie przynoszące szkodę lub krzywdę im samym, w tym nawet samokaleczenie się.  Przeważająca większość tych osób przeżywała w dzieciństwie uraz psychiczny, często niejeden, na przykład brutalnego znęcania się ze strony rodziców.   Przejawia się tu zarówno ambiwalencja jak i niemożność jej wytrzymania: osoba borderline każdego chce widzieć albo najczulszym przyjacielem albo zaciekłym wrogiem.  Zaburzone zachowanie tych osób polega nie tylko na braku odcieni pomiędzy uwielbieniem a nienawiścią — polega też na niemożności zaakceptowania, u siebie ani u innych, tej mieszaniny cech dodatnich i ujemnych która niemal że definiuje naturę ludzką.  Osoba wczoraj kochana dziś widziana jest jako nieprzyjaciel, i odwrotnie.  Amerykańska książka mająca za cel przybliżenie tego zespołu osobowości ogólnemu czytelnictwu, a zwłaszcza cierpiącym nań oraz ich bliskim, zatytułowana jest: „Nienawidzę cię — nie odchodź!” (I Hate You–Don’t Leave Me, autorzy to Jerold J. Kreisman i Hal Straus).

Skrajne te zespoły osobowościowe prawie zapewniają życie niełatwe, skazujące na cierpienie albo osobę zainteresowaną albo innych.  Osoby o zaburzonej osobowości podchodzą do życia na jedną tylko modłę, co im też praktycznie uniemożliwia obiektywne spojrzenie na własne ograniczenia.  Błędnie najczęściej oceniają przyczyny tego, że tak się w życiu męczą.  Błędnie też oceniają poczynania innych, co im jeszcze utrudnia kontakt z bliźnimi.  Psychoterapia nie w wypadkach zaburzeń osobowości odnosi swe największe zwycięstwa.  Nawet z pomocą psychoterapeuty zmiana cech osobowości wymaga długiej i żmudnej pracy nad sobą.  Udział psychoterapeuty polega przede wsystkim na uzupełnianiu pacjenta niepełnego i zniekształconego spojrzenia na siebie i świat.  Jeśli się taka praca jednak uda, to rozwinie w sobie i rozszerzy pacjent umiejętności życiowe.

Website content © Thomas J. Rostafinski