Nie wszystko się da naprawić

Polak potrafi ! Nie uznajemy sytuacji bez wyjścia. A jednak takie sytuacje zdarzają się, nie rzadko, i możemy nie być na to przygotowani. Nie nauczono nas co z takimi fantami robić. Wypadek nie dający dalej żyć i działać jak uprzednio. Nieuleczalna choroba. Kosztowne a nawet rujnujące, w czasie lub zasobach materialnych, sprawy sądowe. Areszt, pozbawienie wolności na podstawie fałszywych oskarżeń. Wojny, katastrofy żywiołowe. Ból przewlekły. Stąd rozpacz, tęsknota do śmierci a nawet myśli o samobójstwie. Stąd człowiek nie wie gdzie się podziać, jak żyć z tą nową okolicznością. Zabrakło nagle tego wszystkiego co nadawało życiu wartość. To wszystko zaginęło nagle, lub nie nagle. Co zostało, to bardzo mało. Nie wystarcza by podtrzymać życie. Życie wymaga podtrzymania. Niektórzy tryskają życiem, u innych życie podszyte jest smutkiem lub niepewnością — mało jest jednak takich którym nie trzeba podtrzymania. To nie romantyzm, to „życie długie i szare jak papier toaletowy” z czasów Polski Ludowej. Życiem należy się cieszyć, jak można. Nie zawsze można, i co z tym fantem zrobić??

Porada psychologiczna może być w takich okolicznościach pomocna.

Istnieje parę tradycyjnych rad na rozpacz, nie zdają one jednak egzaminu. „Starać się o tym nie myśleć“ się na ogół nie udaje. Tak samo tłumaczenie sobie że trzeba inaczej, że nie wolno rozpaczać. Rozpacz normalną jest reakcją na pewne okoliczności, nie pierzmy sobie mózgu. Gdy coś mnie boli, jedynym możliwym punktem wyjściowym jest przyjąć że mnie boli. Dopiero wtedy mogę zadziałać. Dopiero wtedy czyn może być skuteczny.

Na czym zaś powinien polegać w takiej okoliczności czyn?

Nie jest nieważne co robić, jednak prawie każda aktywność lepszą jest od bezczynności.

Niektórym udaje się znaleźć pocieszenie w wierze lub we wparciu bliźnich. Lepiej się nieraz czujemy gdy ktoś nam współczuje lub pomaga w potrzebie. Dla tego akcje ratownicze lub zbiórki pomocy dla ofiar katastrofy są cenne nie tylko dla ofiar ale i dla niosących pomoc, ponieważ daje możliwość działania — ale i uświadamia o kruchości życia. Łatwiej jest żyć ze złudnym poczuciem bezpieczeństwa, pierzcha jednak to złudzenie wobec katastrofalnych wydarzeń, bez względu na ich skalę, bez względu czy katastrofa nas samych się ima, czy jesteśmy tylko jej świadkami. Nikt nie jest bezpieczny, każdy jest narażony, wszyscy umieramy. A skoro łatwiej jest żyć nie myśląc o tym stale, dobrze jest mieć zajęcie które pochłonie nam uwagę.

Nie sposób pominąć przy tym temacie kwestii wiary. Jak zrozumieć nie tylko obecność ale i siłę zła, niesprawiedliwości, nieszczęścia wobec wiary we wszechmocnego i wszechdobrego Boga? Z tą zagadką borykają się mądrzy począwszy od autorstwa starotestamentowej Księgi Hioba. Nieszczęście wiarę wystawia na surową próbę. Hioba Bóg widocznie wystawił na próbę świadomie. Próba polegała na odebraniu mu majątku, dzieci, zdrowia. Hiobowi radzono by złorzeczył, czego nie uczynił, rozpaczliwie jednak pytał czemu. Pan Bóg mu w końcu odpowiedział w postaci głosu wichury, ale nie była to odpowiedź jasna. Tyś zbyt maluczki by zrozumieć cokolwiek na Moją skalę. Niemniej jednak prawie wszystko zostało Hiobowi w końcu zwrócone, zdrowie i bogactwo, a żona mu urodziła więcej dzieci. Nie wszystkim z nas tak się dobrze kończy. Co z tym fantem zrobić?

Francuzi powiadają, że zrozumieć to wybaczyć (Tout comprendre, c’est tout pardonner). Niełatwo to jest. Nie sposób uniknąć konieczności decyzji, właśnie jak rozumieć nieszczęście i jak doń podejść. Ta konieczność to dodatkowy ciężar. Psychoterapeuta może niekiedy pomóc go nieść, lub rozjaśnić dalszą drogę.

 

Website content © Thomas J. Rostafinski